SUKCES i MOTYWACJA ROZWÓJ FINANSE

Do It Your Way !


Biznes  wymaga dobrego garnituru, kamiennej twarzy, bezwzględności i wielu poświęceń, nie wyłączając nadwyrężania zdrowia własnego oraz innych. Należy też zamknąć się we własnej willi, żeby media nie mogły zrobić nam "krzywdy". (?) Nie prawda!

Choć takich ludzi biznesu znamy najczęściej z pierwszych stron gazet całego świata, to istnieje na świecie jeden człowiek, który zręcznie wymyka się wszystkim kanonom. To właśnie ten, który nie ukończył żadnej wyższej szkoły, a ponadto ma dysleksję, pokazuje całemu światu garniturowych "mądrali", jak się robi widowiskowy biznes, świetnie się przy tym bawiąc. Bez mrugnięcia okiem niszczy wszelkie utarte w biznesie schematy i tworzy własne reguły gry. Nie ogląda się na innych, nie szuka mentorów, nie potrzebuje czuć respektu przed nikim. Stworzył swój własny świat w zasadzie nigdy nie pracując. Całe jego życie to zabawa.  

Jak to zrobił?

Wielu w Polsce jeszcze nie zna tego człowieka, ale na zachodzie jest on jednym z ulubionych obiektów obserwacji mediów, na co pozwala z pełną świadomością, demonstrując swój niekonwencjonalny styl życia. Doskonale zna wartość dobrego PR'u i sam go sobie tworzy. Jego kreatywność i wyrafinowanie przyprawia o zawrót głowy każdego, kto ma okazję usłyszeć o wyczynach sławnego miliardera.

Zarządza ponad dwustoma firmami, latał balonem, kupił sobie wyspę i przepłynął Atlantyk na własnej łodzi. Pojechał na białym słoniu do indyjskiego parlamentu, przebiegł po centrum Londynu w przebraniu panny młodej i wisiał na dźwigu ubrany jedynie w przepaskę z telefonów komórkowych na biodrach. To tylko niektóre, najbardziej znane i stosunkowo lekkostrawne z wybryków sławnego biznesmena, któremu na imię Richard.

Przetarł w biznesie nową drogę, jednocześnie nie wytyczając jej naśladowcom. Jako Artysta Biznesu, wszystko co robi w życiu, opiera na dobrej zabawie i kreatywności.

Krąży nawet 20-letnie stwierdzenie: "jeśli sądzisz że coś jest niemożliwe, powiedz to Richardowi, a przekonasz się, jak bardzo się mylisz"

Jak to się zaczęło?

Richard Branson od dziecka był niepokorny. Wolał chodzić własnymi ścieżkami nawet, jeśli nie podobało się to innym. W toku edukacji był 18 razy wyrzucany ze szkoły, by w wieku 16 lat powiedzieć "stop" i po prostu odejść. Podobno wtedy dyrektor jego szkoły powiedział "albo skończysz w więzieniu, albo zostaniesz milionerem" (Richard nawet tę wizję przeskoczył, bowiem dziś jego majątek szacuje się na 5 miliardów dolarów).

Jego pierwszym biznesem były drzewka bożonarodzeniowe. Wtedy już na starcie poniósł porażkę. Całą plantację poobgryzały króliki. Ale nie poddał się.

Drugim krokiem była gazeta studencka. Prowadził ją z powodzeniem, samemu nie będąc nigdy studentem. Udało mu się namówić nawet Johna Lennona i Micka Jaggera na wywiad. Nakład jego czasopisma, tworzonego w domowej piwnicy, wynosił 50 tys. egzemplarzy. Później już poszło łatwo. Wystarczyło bacznie obserwować świat oraz intuicyjnie łapać okazje.

Następnym pomysłem była wysyłkowa sprzedaż płyt muzycznych. Wtedy też powstała sławna dziś na całym świecie marka "Virgin" - Miliarder tłumaczy: "byliśmy dziewicami w biznesie".
Długo jednak nimi nie byli, bowiem Richard bardzo szybko się uczył. Rok później, dzięki prowokacyjnej nazwie i dobremu zarządzaniu, Branson mógł już założyć sklep muzyczny na Oxford Street, oraz wytwórnię płytową. To z kolei dało mu szansę na zauważenie Mike'a Oldfielda, któremu jako jedyny dał szansę na wydanie płyty. Zarobił na tym cały milion funtów. Nie osiadając na laurach zabrał się za kolejne gwiazdy, których nikt nie chciał - Sex Pistols. Był to rok 1977.

Później poszło jeszcze szybciej. Zdobywając uznanie, firma Virgin Records podpisała kontrakty z całą serią artystów z górnej półki, między innymi The Rolling Stones, Janet Jackson, Peterem Gabrielem i Phillem Collinsem.

20 lat sukcesów skłoniło Richarda do poszukania nowych wyzwań. Sprzedał Virgin Music Group firmie Thorn EMI za miliard dolarów.

Obecnie firmy Richarda Bransona są już praktycznie we wszystkich branżach. Jak sam twierdzi, poznanie nowej branży zajmuje mu kwartał, więc nie musi długo pracować nad kolejnym sukcesem. Zadarł nawet z Coca Colą i British Airwawes, wygrywając wszystkie potyczki.

W dzisiejszych czasach ludzi sukcesu nazywa się szczęściarzami, uważając, że ich spektakularna kariera była wynikiem zbiegów okoliczności. Jednak Richard i to stwierdzenie obala. Bo jak to możliwe, żeby przez ponad 40 lat, zupełnie przez przypadek odnosić same sukcesy i bogacić się nawet wtedy, gdy inni tracą? (W tak zwanym niedawnym "kryzysie" firmy z grupy Virgin przynosiły spektakularne dochody)

Gdy spytasz Richarda, jak to robi, że jego życie jest niekończącym się pasmem sukcesów, odpowie "I like challenges". To w pełni oddaje styl i charakter jego przedsięwzięć. Poza tym ma też parę zasad, których się trzyma. Między innymi mówi o tym, że należy być sobą, bawić się pracą, mierzyć się z większymi i negocjować, co się tylko da. Ponadto bardzo ciekawe słowa na temat budowania zespołu, że nie należy zatrudniać pochlebców - owieczek, lecz samodzielne i silne tygrysy. To pozwala działać szybciej niż światło i zachowywać przy tym ludzką twarz, bez dużych wyrzeczeń i poświęceń.

Obecnym marzeniem miliardera i głównym punktem koncentracji jego uwagi jest przedsięwzięcie jedyne w swoim rodzaju - Virgin Galactic. Kilkanaście tysięcy osób na świecie stać będzie na wycieczki w kosmos, ale wybitnie mu się to opłaci. Obecnie trwają jeszcze testy, ale niebawem - w 2011 roku - marzenie miliardera może się ziścić.

Cóż, skoro zdobył już całą Błękitną Planetę, czas poszukać nowych wyzwań... w kosmosie.

autor: Łukasz Kacprowicz
źródło: mentora.pl

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Łączna liczba wyświetleń