Zazwyczaj rzeczy dla nas ważne same manifestują się w naszym życiu. Podobnie było ze mną i aspektem Czasu. Zdarzyło się kilka rzeczy, które sprawiły, że postanowiłam przeformatować swój stosunek do czasu. Należałam do osób "misyjnych" i mało asertywnych, co w praktyce oznacza, ze chętnie i często angażowałam się w sprawy zawiłe, ważne (przeważnie nie dla mnie) skomplikowane i czasochłonne akcje.
Efekt był taki, iż podejmowałam zobowiązania, które maksymalnym wysiłkiem wykonywałam, a nikt się potem z tego nie cieszył, ja - z uwagi na zmęczenie, a osoby na rzecz których zaangażowanie wystąpiło - albo uznały to za oczywiste, albo wręcz "burczały" z niezadowoleniem!