Z nastrojem i dobrym humorem jest przeważnie tak, jak ze zdrowiem. Dopóki jest wszystko dobrze, to traktujemy to, jako coś absolutnie oczywistego. Co więcej zupełnie nie zauważamy, że coś takiego jak “nastrój” mamy :) Już nawet w XVI wieku pisał o tym Jan Kochanowski...
"Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz"
Ale jak już się “zepsujemy” to nasz nastrój psychiczny powoduje, że zaczynamy widzieć świat w czarnych, lub co najmniej ciemno szarych barwach. I to nie tylko jedno nieprzyjemne wydarzenie, ale całość doświadczanych życiowych zdarzeń. Zaczynamy uogólniać mówiąc “wszystko”, “zawsze”, “tylko ja mam tak źle”, “każdy ma lepiej”, “zawsze mi się to przytrafia”, itd. Takie uogólnianie, nie sprawi, że poczujemy się lepiej. Przeciwnie, spowoduje narastanie negatywnych odczuć, co może docelowo doprowadzić do nakręcania się spirali złego samopoczucia. A to już znacząco wpływa na nasz nastrój.